| Odszedł Wielki Człowiek |
|
|
|
| Autor: Wdzięczni parafianie | |
| 06.04.2009. | |
|
Całkowicie oddawał się modlitwie i służbie ludziom Każdego dnia wierni z parafii Teolin spieszą do kościoła, by pomodlić się za zmarłego księdza kanonika Władysława Mieszczańskiego, który odszedł do wieczności 25 marca o godzinie 14.30. Na jego pogrzeb, który odbył się 28 marca, przybyli biskupi i siostry zakonne z Łomży, Grodna i diecezji grodzieńskiej. Ludzie z okolicznych wsi zostawiali swoje sprawy i szli, by pożegnać człowieka, którego nazywali Prawdziwym Wielkim Człowiekiem. Chociaż za oknem był nie bardzo ciepły marzec, ale nie zabrakło przy jego trumnie żywych kwiatów, a ileż ciepłych i płomiennych słów wypowiedziano podczas tej ostatniej jego drogi. Pogrzebano ks. Władysława Mieszczańskiego przy kościele parafialnym. Nie łatwe życie miał ks. Władysław. Urodził się we wsi Kadysz (dawna nazwa – Gołowieńczyce) w 1918 roku w wielodzietnej rodzinie. Miał dziesięcioro rodzeństwa. Ochrzczono go w parafii Teklińskiej i jak wszyscy uczęszczał do miejscowej szkoły. W 1938 roku wstąpił do Seminarium Duchownego w Łomży. Jednak naukę musiał przerwać, ponieważ z wybuchem II wojny światowej wszyscy alumni odesłani zostali w swoje strony rodzinne. Po powrocie do Kadysza w 1941 roku został aresztowany przez sowietów. Przez ścianę było słychać, jak był przesłuchiwany i poniewierany. Później czekało na niego więzienie w Grodnie, Witebsku, Orszy… Aż został zesłany do Uzbekistanu, gdzie ciężko pracował przy uprawie ryżu, stojąc po kolana w wodzie. Ciężko zachorował. W 1947r. powrócił do Łomży i kontynuował studia. Święcenia kapłańskie otrzymał 10 grudnia 1950r. Od tej pory i aż do lat 90. pracował w diecezji łomżyńskiej. Wybudował tam dwa kościoły. Całkowicie oddawał się modlitwie i służbie ludziom. Wspierał swoich parafian duchowo i materialnie. Co miał, oddawał ubogim i potrzebującym pomocy. W 1990 roku powrócił do Kadysza, jednak władze sowieckie nie pozwoliły mu na pracę w kościele. Dopiero w 1991 roku po rozpadzie ZSRR wreszcie dostał obywatelstwo białoruskie i objął parafię Teolin. To właśnie za jego pośrednictwem wiele małżeństw mogło zawrzeć związek sakramentalny. Czy dom bogaty, czy ubogi, na próg każdego stąpały księdza kanonika nogi. W czasie wolnym od służby w kościele jego zawsze można było spotkać idącego do ludzi. Wspomina jeden chłopiec: „Podszedł do nas w parku i zapraszał do kościoła. Ktoś mu odpowiedział, że mamy wybrudzone ubrania. Na co ks. Władysław odparł: „Patrz, aby dusza była czysta”. I dzieci szły za nim. Z każdym umiał porozmawiać. Chorych wspierał i pocieszał. Umiał i zażartować, i zaśpiewać, rozweselić. Znał Zycie. Był przykładem dla ludzi starszych i młodszych. A kiedy w szkole dzieci dostały zadanie napisania wypracowania o człowieku, którego najbardziej cenią, to większość napisała właśnie o nim. On potrafił tak rozmawiać z ludźmi, że nikt nie mógł mu się przeciwstawić, ani odmówić jego prośbie. Świecił wszystkim przykładem. Nigdy nie narzekał i nie skarżył się, chociaż powodów miał dużo. Kościół stracił Wybitnego Kapłana, parafia Wielkiego Człowieka, ale mamy nadzieję, że On tam, w niebie, będzie się nami wszystkimi opiekował. Wdzięczni parafianieWyrazy szczerego żalu i głębokiego współczucia z powodu śmierci ks. Władysława wyrażamy krewnym i bliskim zmarłego, a także klerykowi Andrzejowi i ks. Witoldowi, dziękując im za opiekę, jaką otoczyli ks. kanonika w czasie choroby. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
|
| Menu główne | |||
|---|---|---|---|
|
| Zakaz | ||||
|---|---|---|---|---|
|
| Serwis Informacyjny | ||||||||
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
|
| Informacja | ||||
|---|---|---|---|---|
|
| Sondy |
|---|
| Zamów biuletyn |
|---|
|
Bądź zawsze na bieżąco dzięki naszemu newsletterowi! |