Modlitwa niewdzięcznika PDF Drukuj Email
Autor: Lucjan Krystyn Kupras, czerwiec 2008.   
26.05.2009.

Sadzawka w cieniu rozłożystych zielonych konarów drzew, kolorowa ważka pikuje nad wodą. Z zarośli wypływa kaczka-mama ciągnąc za sobą sznurek kaczątek. Ławka nad wodą, łan soczystej trawy. Niezapominajki w zasięgu bosej stopy. Dobry człowiek urządził tę sadzawkę - myślę. Posadził drzewa, posiał trawę i niezapominajki, postawił ławkę.

Siedząc na niej, podziwiam piękno tego obrazu. W duchu dziękuję temu człowiekowi. Zapominam o Tym, który mnie tu przyprowadził i obdarował zmysłem odczuwania piękna. Rozmarzony wracam myślami wstecz, zapominając o Tym, który pozwala mi jeszcze nie zapominać.

Kiedy byłem małym szkrabem, marzyłem o fince,

ale tata nie miał pieniędzy.

Modliłem się cichutko do Niego, aby pomógł.

A kiedy finkę dostałem,

obnosiłem się niąjak paw

swoim kolorowym piórem.

Zapomniałem Mu podziękować.

A kiedy siedziałem za szafą i drżałem ze strachu,

aby mnie czerwono-czarni zbójcy

nie znaleźli i nie wywlekli,

błagałem Ciebie o pomoc.

I kiedy zbójów zmiotłeś, a ja przetrwałem,

zapomniałem Ci podziękować.

A że maturę zdałem, zawdzięczałem to sobie,

więc Tobie nie dziękowałem.

Prosiłem Ciebie, abyś pomógł mi opuścić dom niewoli.

A kiedy już pomogłeś,

ziemię obiecaną całowałem.

Zapomniałem o Tobie.

A kiedy drżałem, bo życie mojego dziecka

wisiało na włosku,

Tyś mej prośby wysłuchał.

W ferworze radości marnie Ci podziękowałem.

I za mych przyjaciół,

którzy tyle dobra mi dali,

też nie dziękowałem.

A kiedy przyjdzie na mnie czas,

gdy stanę przed Twym obliczem

i będę błagał o przebaczenie,

a Ty przebaczysz,

czy też zapomnę i nie podziękuję?

Boże!

Lucjan Krystyn Kupras, czerwiec 2008.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »