|
Niech żyje wiecznie! Niedzielny poranek 24 maja br. upłynął mi pod znakiem oczekiwania na święto. Święto szczególne, które wydobywa na światło dzienne najgłębiej schowane przejawy ducha. Szłam na święto i myślałam, co tam zobaczą, jaką czarującą muzykę usłyszę? Przekonana byłam, że nie będę zawiedziona.
To święto dla każdego mieszkańca Słonimia jest szczególne, ponieważ to święto o nas i dla nas. Święto szczególne – Festiwal Poloneza. Piszę go dużą literą, ponieważ tak go zaczęła pisać jego twórczyni – Leonarda Rewkowska. Pamiętam pierwszy Festiwal, który przeprowadził Słonimski Rejonowy Oddział ZPB. Przy wieży strażackiej zebrało się kilkadziesiąt osób i kilka polskich zespołów amatorskich. Wszystkie zespoły, poza „Lechitami”, wyglądały bardzo skromnie. Widzów było nie bardzo dużo, jednak na tym można powiedzieć improwizowanym wiecu wystąpił ówczesny Konsul Generalny RP w Grodnie Andrzej Krętowski. Życzył on rodzącemu się wówczas Festiwalowi Poloneza 100-letniego życia. Pani Leonarda opowiedziała wówczas o tradycji słonimskiej. Starsze pokolenie dobrze o niej pamięta – jak do września 1939r. z wieży strażackiej rano i wieczorem donosiły się dźwięki poloneza M.K. Ogińskiego „Pożegnanie Ojczyzny”. Utwór ten nie pozostawia obojętnym żadnego słuchacza – dotyka serca i wydobywa na światło dzienne najgłębiej schowane przejawy ducha. Wspaniale się stało, że prezes Słonimskiego Rejonowego Oddziału ZPB Leonarda Rewkowska, podjęła starania o odrodzenie tej tradycji poprzez zorganizowanie tak wspaniałego święta. Pamiętam, jak w 2005r. przejście do Domu Kultury przypominało „bieg z przeszkodami”. Szliśmy, przeciskając się przez przechodniów, ponieważ milicja nie wstrzymała ruchu drogowego. Mieszkańcy Słonimia patrzyli na nas z nieukrywanym zdziwieniem, szczególna uwagą przyciągały dzieci z biało-czerwonymi chorągiewkami, których prowadziła nauczycielka Inna Makierowa. Nikt Polaków wówczas nie spotykał. To oni przynieśli korowaj do domu Kultury. Ten pierwszy Festiwal Polonez-2005 był bardzo skromny. Jednak myśl o jego zorganizowaniu spłynęła chyba na Panią Leonardę z nieba w chwilę błogosławioną. Festiwal żyje i rozwija się, nabiera rozmachu i szerzy się. Nastrój u wszystkich uczestników V Międzynarodowego Festiwalu Polonez-2009 był wspaniały. Na święto przyjechali goście z miast Białorusi, Polski i Rosji. I to jest wspaniałe. Wspaniałe święto, którego twórczynią jest prezes Słonimskiego Rejonowego Oddziału ZPB Leonarda Rewkowska, rozpoczął taniec w wykonaniu wzorowego teatru tańca estradowo-sportowego „Kaskada”. A później podczas koncertu-konkursu jak w bajecznym kalejdoskopie jeden czarujący polonez zmieniał się drugim jeszcze bardziej czarującym. Barwy i różnorodność strojów scenicznych różniły się kolorami, ale wszystkie wytrzymane były stylistycznie i zachwycały swym pięknem. Jedenaście tańców jeden piękniejszy od drugiego. A jak pięknie wykonały polonez zespoły wokalne! Jak cieszyły słuch orkiestry! Święto Poloneza zakończyło się, ale na zawsze pozostanie ono w naszej pamięci. Wspaniałe, piękne święto! Niech żyje nie tylko 100 lat, ale wiecznie! Nadzieja Charytończyk |