O Konferencji Oddziału ZPB w Grodnie i nie tylko... PDF Drukuj Email
Autor: KAZIMIERZ ZNAJDZIŃSKI, prezes Oddziału ZPB w Grodnie, wiceprezes ZPB   
01.07.2009.

O Konferencji Oddziału ZPB w Grodnie i nie tylko...

17 czerwca odbyła się Konferencja Oddziału Miejskiego ZPB w Grodnie, podczas której zostali wyłonieni delegaci na VII Zjazd ZPB. Uczestnicy Konferencji omówili też ważne problemy dotyczące działalności Oddziału ZPB w Grodnie, sprawy kultury, sportu i oświaty. Szczególną uwagę poświęcono rozbiciu polskiego ruchu narodowego na Białorusi.

Ta ostatnia sprawa, jak podkreślił szereg uczestników konferencji (K. Hartung, D. Korol, J. Łucznik, K. Znajdziński, T. Kruczkowski, A. Matejko, E. Kołosza i inni) szczególnie uniemożliwia normalne kontakty z Macierzą – Polską. Bowiem jak wiadomo, rząd D. Tuska podtrzymuje nielegalną grupę A. Borys. Ta grupa stała się jedynym beneficjentem pomocy finansowej ze strony Polski. A więc faktycznie finansowania tak zwanych „zawodowych” Polaków.

Lecz ostatnio coś się nie wiedzie tym naszym „prześladowanym”, bowiem zaczęli wszelkimi sposobami wyrażać wielką chęć wstąpienia do oficjalnego ZPB. I nic w tym nie byłoby złego, bo może nareszcie zrozumieli, że tylko tu można zajmować się polskimi sprawami, a nie walczyć obok białoruskich narodowców z grupy Borys. Przypomnę, że Borys i Poczobut już od dawna zawodowo działają po stronie białoruskich nacjonalistów, Iwan Roman – w białoruskich narodowych masmediach, Igor Bancer – wyłączony został z polskiej uczelni za białoruskie nacjonalistyczne poglądy itd.

Jak się okazało, ta ich chęć wstąpienia do ZPB jest, łagodnie mówiąc, jakaś dziwna: chcą uczestniczyć tylko w konferencjach wyborczych, nie płacą składek członkowskich. Podczas konferencji zebrało się ich około 40 osób, a więc nawet mniej niż delegatów Miejskiego Oddziału i próbowali zakłócić nam pracę. Przy tym nikt z nich, za wyjątkiem St. Mulicy, nie chciał zapłacić członkowskich, może Borys nie wydała im na to pieniędzy? Natomiast St. Mulica próbował oszczędzić na członkowskich, proponując niższą kwotę niż jest ustalona. Może kompania Borys – Poczobut oszczędza dla siebie?

Ciekawie, dlaczego Borys, która pojawiła się, żeby zrobić zdjęcie dla swoich mocodawców i pokazać, że ciężko odpracowuje pieniądze za „prześladowania” i A. Poczobut, który wyłamywał drzwi do sali obrad, nie przychodzą do ZPB w dni powszechne by pracować, drzwi są zawsze otwarte? Widać po prostu, że „zawodowi prześladowani” Polacy pracują tam, gdzie jest „kasa”. Jest to magiczny i coś warty dla nich wyraz, z którym polskość nie wyniesie żadnej konkurencji.

Bardzo zaskakującą rzeczą jest też moralność tych działaczy. Tak jedna z działaczek tej grupy głośno krzyczała, że chce uczestniczyć w „reżimowym” ZPB, (ale tylko w wyborach!) – w sowieckim czasie spisywała Polaków przy kościele, klęczała przed Tuskiem. Druga – o tym, że jej matkę wpisano do ZPB Łucznika, a jej nie wpuszczają. Tylko to znów jest kłamstwem, akurat jej matka była osobą, która wyłaniała J. Łucznika na prezesa i aktywnie uczestniczyła w Zjeździe w Wołkowysku, a także zwracała się do białoruskich urzędów w tych sprawach i nie tylko. Powstaje logiczne pytanie: czy Borys wiedziała o tym, dokąd A. Poczobut wysyłał tę panią, do jakich „urzędów”? I jeżeli oni nazywają ZPB „reżimowym”, jak odznaczył J. Łucznik, to dlaczego tak chcą do niego wstąpić? Ciekawie, że Bancer na pytanie, jaki ZPB reprezentuje odpowiedział, że prawdziwy, gdzie płacą pieniądze i odmówił zapłacić członkowskie, ale zarazem chciał wejść na salę.

Powstaje więc pytanie: dla kogo oni pracują? I czy wie o tym ich prezes? Zdaje się, że zobaczymy tu analogiczną sytuację z Gawinem: ppłk KGB ZSRR, współpracujący z Polską, gdzie naiwnie tłumaczy, że był zwykłym wojskowym. W ten sposób powstaje pytanie, kto tak naprawdę rządzi obecnie Polską i dlaczego niszczona jest polska mniejszość narodowa na Białorusi?

Oczywiście nie wszyscy z grupy Borys są „zawodowymi” Polakami, pracującymi za „kasę”. Część z nich po prostu naiwnie wierzy we wszystkie bajki o prześladowaniu, część po prostu boi się zakazu wjazdu do Polski, ponieważ ich dzieci studiują w Polsce, mają tam krewnych, których chcą odwiedzać. Akurat to ci emeryci stali pod deszczem wtenczas, kiedy Borys wygodnie siedziała sobie w samochodzie, bowiem nie zdołali oni za czas swej działalności w ZPB Borys dorobić się do nowego Audi – A-6, a zwykły kierowca Andżeliki - Lisowski zdołał. Widać tu, jak dobrze opłaca się zawodowa polskość! A cóż można powiedzieć o takich „działaczach” jak Borys, Gawin i Poczobut? Ciekawie, czy płacą podatki (w Polsce lub Białorusi) z tych „grubych pieniędzy”, które przekazywane są z „ręki na rękę”, łamiąc prawo polskie i białoruskie? Panie i Panowie, a może tak sobie złożycie deklaracje podatkowe za wszystkie lata waszych „prześladowań”? Ciekawych rzeczy dowiedziałby się wtedy polski podatnik, gdzie poszły jego pieniądze w dobie kryzysu!

Wszystkie te działania grupy Borys służą, moim zdaniem, wyłącznie do obrony swej „kasy”. Można to zrobić jedynie zrywając Zjazd ZPB i pokazując swoim mocodawcom, że na Białorusi nie ma więcej Polaków oprócz nich. Ale jest to naprawdę wielka krzywda dla tych setek tysięcy Polaków - obywateli Białorusi, którzy czują swą łączność z polskością, chcą pielęgnować polską kulturę, a nie zajmować się „wielką” polityką obok „zawodowych” Polaków. Panie i Panowie, przypomnijcie sobie, że nie tylko pieniądze liczą się na tym świecie!... Przecież są jeszcze wartości wieczne...

KAZIMIERZ ZNAJDZIŃSKI, prezes Oddziału ZPB w Grodnie, wiceprezes ZPB
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »