Tu przeminęło ich dzieciństwo... PDF Drukuj Email
Autor: Helena Michniewicz   
22.07.2009.

Tu przeminęło ich dzieciństwo...
Żeby nie przerwała się łączność

Patrząc na tych ludzi z posiwiałymi głowami, co grupkami i pojedynczo chodzili 12 lipca br. po Wsielubiu, odwiedzali miejscowe groby oddając daninę powagi swym krewnym, a później przyszli do kościoła na nabożeństwo, nieświadomie przypomniałam piosenkę:

Tu przeminęło ich dzieciństwo,

I do młodości nić  się urwała...

Mianowicie tu, na ziemi Nowogródzkiej, dokładniej w tych pięknych i malowniczych zakątkach Wsielubia i Dąbrowicy minęły najlepsze lata wielu z tych, kogo później wojna i powojenne lata ruin i głodu rozrzuciły po świecie. Jednak trzeba podkreślić, że ludzie ci pamiętają o swych korzeniach, swej ojczyźnie. Utrzymują z nią ciągłą łączność nie zważając nawet na swój już tak solidny wiek. Zgodnie z dawną tradycją, obowiązkowo w pierwszej połowie lipca, co rok zbierają się tu wszyscy razem.

Nie stał się wyjątkiem i ten rok. Na ziemię Nowogródzką przybyli nowogródczanie z Anglii, Warszawy, Gdańska, Krakowa, Sopotu i innych polskich miast.

- Zauważyliście jak zmniejszyły się nasze szeregi? – z żalem powiedzieli witając się ze swymi ziomkami nasi goście.

I rzeczywiście, nic nie poradzimy na to, że czas biegnie nieubłaganie – życie mknie nas wszystkich naprzód! Jednak jest przyjemnie odczuć, że dobre tradycje są zachowywane i nie zapomina się o ziemi ojców. Tym razem aktywny udział w spotkaniu wzięli nie tylko byli ziomkowie, lecz ich dzieci, wnuki i prawnuki. Pamiętają mowę dziadów i pradziadów, ich tradycje i dziedzictwo kulturalne.

Pokonując wiele kilometrów dla kilkugodzinnego spotkania ze swymi ziomkami, przyjechali do ziemi ojczystej. Dużo osób dołożyło starań, żeby to spotkanie odbyło się.

- Jesteśmy bardzo wdzięczni proboszczowi parafii we Wsielubiu Wiktorowi Rawickiemu - powiedziała Jadwiga Łysa, prezes Rejonowego Oddziału ZPB w Nowogródku. – Chociaż jest on tu człowiekiem nowym, lecz od razu zrozumiał konieczność tego spotkania. Dlatego gościnnie udostępnił nam kuchnię i wszystko, co potrzebowaliśmy. Tu smażyliśmy smaczne naleśniki i przygotowaliśmy maczankę z kiełbasą... Bardzo się chciało, żeby nasi ziomkowie znów trafili do chaty swego dzieciństwa, gdzie wszystko jest zwyczajne, proste i tak bliskie...

Wszystko na pierwszy rzut oka było tego dnia zwyczajne. Lecz mszę święta w kościele odprawiał nie miejscowy proboszcz, a Jan Adamczuk, którego korzenie pochodzą z Dąbrowicy. Większość mieszkańców pamięta jeszcze jego rodziców, żyją tu jego krewni.

A wyjątkowym było to, że proboszcz Wiktor po mszy św. podziękował wszystkim za aktywny udział w nabożeństwie i zaprosił wszystkich parafian i gości do... nakrytych stołów.

- Nasze zjednoczenie społeczne co roku stara się zorganizować ciekawe i niezapomniane przedsięwzięcia dla wszystkich chętnych - podkreśliła Jadwiga Łysa. - Przyjemny jest i ten fakt, że już od paru lat łączą się one z przyjazdem do nas nowogródczan z całego świata. Jak się udało dzisiejsze spotkanie, niech sądzą ludzie. Dołożyliśmy dużo starań do wszystkiego: do stołu wypiekaliśmy bułki i chrusty, smażyliśmy naleśniki i kiełbaski, przygotowaliśmy tradycyjną białoruską maczankę, odnowiliśmy program koncertowy. Myślę, że niektóre nasze piosenki brzmiały nostalgicznie, przypominając większości o dawnych dziejach.

Goście tego dnia się nie smucili. Solistek Wiktorię Zielińską i Helenę Oskierko wszyscy bardzo ciepło przyjmowali. Widać było jak goście rozczulili się od wnikliwych słów piosenek „Kraj rodny”, „Obozowe tango”, „Czerwona kalina” i innych, którymi radowały nas zespoły artystyczne „Świtezianka” i „Nowogródzkie Kresowianki”. Większości uczestników spotkania los sprzyjał w loterii. Swój talent przy mikrofonie prezentowali też i przybyli goście.

- Pragniemy, żeby nasza łączność się nie przerwała w przyszłości i nie zagubiły się nasze piękne tradycje - mianowicie taką myśl po zakończeniu spotkania wyrażali wszyscy obecni.

Należy jeszcze odznaczyć, że na to spotkanie przyjechali ludzie nie tylko z Nowogródka i najbliższych wsi. Byli ziomkowie zawitali też i z Grodna, Lidy oraz Brzozówki. Tego dnia cieszyła nas piękna słoneczna pogoda i tylko wieczorem, gdy goscie zbierali się do odjazdu, zaczęło padać.

Lecz płakał tego wieczoru nie tylko deszcz...

Helena Michniewicz
Tu przeminęło ich dzieciństwo... Tu przeminęło ich dzieciństwo... Tu przeminęło ich dzieciństwo... Tu przeminęło ich dzieciństwo...
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »