Uczcili "Cud nad Wisłą" i Szczarą PDF Drukuj Email
Autor: Natalia Zazula   
02.09.2009.
Słonim
Od wielu lat jestem Czytelniczką „Głosu znad Niemna”. Na łamach naszej gazety czytam o ludziach, którzy są oddani sprawie polskości na Białorusi. Też w miarę swoich możliwości staram się pomagać tej działalności i dlatego z wielką radością odpowiedziałam się na prośbę Marka Gazdy, sekretarza Urzędu Miasta Czechowice-Dziedzice, o pomoc w organizacji przyjazdu do Słonimia rowerzystów. Ten „Rajd rowerzystów Czechowice-Dziedzice-Słonim” był zorganizowany przez Czechowickie Towarzystwo Cyklistów.

Czechowice-Dziedzice - to miasto na południu Polski, które w 1996 roku podpisało umowę o przyjaźni i współpracy ze Słonimiem. W tym roku na Festiwal „Polonez 2009” przybyła również delegacja z Czechowic-Dziedzic, żeby nawiązać ściślejszy kontakt z naszym miastem. Podczas tego festiwalu i poznałam Marka Gazdę.

By zorganizować pobyt rodaków w Słonimiu na należytym poziomie, poszłam do Rejonowego Komitetu Wykonawczego, gdzie poznałam Igora Caruka, kierownika Działu Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki. W ciągu dwóch tygodni pracowaliśmy nad programem pobytu gości z Polski. I teraz już wiem, że nam to udało się.

14 sierpnia o godzinie 18.00 spotkaliśmy ich na przedmieściach. Polaków zakwaterowano w hotelu „Szczara”, gdzie stworzono im komfortowe warunki odpoczynku po pokonaniu prawie 800 kilometrów.  

W sobotę 15 sierpnia o godzinie 9.00 razem z członkami ZPB i naszymi gośćmi uczestniczyliśmy w uroczystej mszy św. w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP w dniu Jej Wniebowzięcia.

Po mszy odbyło się spotkanie z wiceprzewodniczącym Rejonowego Komitetu Wykonawczego Wiaczesławem Aponowiczem i prezes Słonimskiego Rejonowego Oddziału ZPB Leonardą Rewkowską. Goście z Polski z głębokim zainteresowaniem zapoznali się z historią naszego miasta i osiągnięciami dnia dzisiejszego. Nasi Rodacy byli bardzo wdzięczni za zaproszenie i zachwycali się porządkiem i czystością na Białorusi, które od razu rzuciły się w oczy po drodze i w Słonimiu.

W podniosłym nastroju po obiedzie skierowaliśmy nasze stopy na cmentarz żołnierzy Wojska Polskiego poległych w 1919-1920 latach. Pragnęliśmy jak najuroczyściej uczcić ich pamięć w Dniu Wojska Polskiego. Zasłużyli oni przecież na nasz szacunek i przykro bardzo, że od 2005r. nikt z Konsulatu RP w Grodnie tego miejsca pamięci narodowej nie odwiedził, nikt poza miejscowymi patriotami nie zapalił tu znicza, ani nie złożył kwiatka. Pod przewodnictwem Leonardy Rewkowskiej z wielkim wzruszeniem zapaliliśmy znicz i wspólnie odmówiliśmy modlitwę „Anioł Pański” za dusze poległych Bohaterów. Razem uroczyście i wzniosie zaśpiewaliśmy pieśń „Boże, coś Polskę”.

W tym samym dniu odwiedziliśmy z naszymi gośćmi cmentarz na Górze Pietralewickiej, tam spoczywa 10 tysięcy ofiar II wojny światowej. Zwiedzilismy Pałac Pusłowskich, kościoły bernardynów i Św. Andrzeja, kapliczki Św. Dominika i inne zabytki naszego miasta.

16 sierpnia w niedzielę zamówiłam mszę św. za naszych gości. Po tej mszy pojechaliśmy do Sanktuarium Matki Bożej Żyrowickiej.

Po południu zaprosiłam wszystkich gości, organizatorów i moich kolegów z zarządu ZPB - do siebie na brzeg Szczury przy Białej Cerkwi (Cerkiew Św. Jerzego, w. Porzecze), gdzie kiedyś była siedziba Michała Wałowicza, który był organizatorem powstania polskich chłopów przeciwko Rosjanom po rozbiorze Polski Katarzynę II. Został on pochowany na cmentarzu przy cerkwi. Do dziś mieszkańcy okolic dbają o jego grób. Był jednym z bohaterów Polski i naszej Ziemi Słonimskiej. Wszyscy razem, jak zjednoczona rodzina, uroczyście odśpiewaliśmy „Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród”. Słowa „Roty” wywołały w naszych sercach wielkie wzruszenie.

Przy ognisku przeprowadziliśmy wspólny wieczorek „Z pieśnią przez życie”. Chwale Szczary niosły wdał śpiewane przez nas polskie pieśni patriotyczne, popularne i ludowe: „Mazurek Dąbrowskiego”, „Jak długo w sercach naszych”, „Sokoły” i in. Przy dźwiękach akordeonu tańczyliśmy, bawiliśmy się i uczestniczyliśmy w wesołych grach. Ten wieczór zjednoczył nas. Na niebie świeciły gwiazdy i nikt nie chciał opuszczać tego cudownego brzegu Szczary.

W poniedziałek rano przyszliśmy do hotelu, aby pożegnać naszych gości. Bardzo dobrze nam było razem, i dlatego takie ciężkie było rozstanie, bo każdy z nas jak by odrywał część swego serca. Ale w sercu pozostała nadzieja, że niedługo spotkamy się znów. Właśnie w takie chwile rozumiesz sens swojej pracy dla odrodzenia polskości.

Natalia Zazula
 
następny artykuł »