Przed Zjazdem PDF Drukuj Email
Autor: Jadwiga Łysa   
02.09.2009.
Czekając na zmiany…
Na jakie spytacie Państwo? Nie będę mogła odpowiedzieć tak jednoznacznie. Jestem tylko przekonana, że najwyższy na nie czas. Nasunęły mi się takie refleksje po ostatnich artykułach Heleny Bohdan, redaktor naczelnej Głosu. Bardzo się cieszę, że podniosła ona temat zbliżającego się Zjazdu i wyborów, jakie stoją przed nami. Mianowicie ja na taką dyskusję czekałam już od dawna. Nie chciałam tylko jako pierwsza zabierać głosu. Ale dlaczego wszyscy milczymy? Czyżby obojętny nam był los organizacji? Nie myślę! Po prostu obecna sytuacja nauczyła ludzi, że nie trzeba się wychylać. Ale mnie jako osoby nie bardzo kompetentnej w sprawach podziału w ZPB, dużą odpowiedzialnością chyba nie obarczą…

Kierownictwo Oddziałem ZPB w Nowogródku objęłam w listopadzie 2005r., po tym jak 6 sierpnia 2005r. ówczesny prezes Wojciech Boradyn napisał podanie z rezygnacją na imię Tadeusza Kruczkowskiego. Ponad trzy miesiące członkowie oddziału zastanawiali się nad pytaniem „być czy nie być?” I zdecydowali na 100 proc., że być!

Nowogródek… jedyne nieduże miasteczko znane na całym świecie! A wsławili go przede wszystkim Polacy – i Adam Mickiewicz, i siostry nazaretanki, i Jan Bułhak, i wiele innych…

… I rozpoczęła się praca przeplatana problemami i niezapomnianymi wrażeniami. Dużo dobrych spraw udało nam się w oddziale za te 4 lata przeprowadzić. Pisał o nich niejednokrotnie. Ale dziś nie o tym chciałbym z Państwem porozmawiać. Podzielić się chciałam swoim niepokojem o przyszłość ZPB.

Niepokoi mnie bardzo, że dotychczas nie ma w Nowogródku Domu Polskiego. Tak, tak, w tym znanym na całym świecie Nowogródku, nie ma Domu Polskiego. Niepokoją mnie również inne problemy.

… Ale ponad wszystko to, że organizacja, która niegdyś cieszyła się ogromnym autorytetem, autorytet ten utraciła. Dlaczego? Nie będę wydawać własnych wyroków, ponieważ nie wiem, chociaż członkiem ZPB jestem od 3 sierpnia 1992r. Nie można mi również zarzucić, że nie byłam przez wszystkie te lata aktywna. O niedociągnięciach i błędach przeważnie milczeliśmy, by zachować jedność ZPB. Ale co z tego, i tak się ta jedność nie zachowała. Ale nawet i to, moim zdaniem, nie jest ogromną tragedią. Człowiek jest istotą słabą, ma prawo do popełnienia błędów. Ale jak już wiesz, że popełniłeś błąd, to wielką odwagą jest przyznanie się do niego i naprawienie szkód.

Nie jestem wykrywaczem kłamstw, nie wiem kto zawinił, a kto nie. Prawda ma to w sobie, że każdy ma ja własną. Rozumiem jak jest przykro, kiedy zostałeś niezasłużenie skrzywdzony, a tu skrzywdzono setki osób. I za co? Dlaczego naszego Związku nie uznaje strona polska? I dlaczego nazywają nas „reżimowcami”? A dlaczego mojemu synowi, którego zabrano na wycieczkę do Polski, zakazano o tym mówić? A dlaczego Helena ma Kartę Polaka, a ja nie mogę się nawet dodzwonić do konsulatu? A dlaczego… Kto udzieli odpowiedzi na te wszystkie i jeszcze inne pytania? Ja… nie, ja nie potrafię.

Dobrze, że ktoś otrzymał Kartę Polka. Teraz będzie mu łatwiej odwiedzić rodzinę w Polsce. Dobrze, że nasze dzieci wyjeżdżają do Polski. To wspaniałe! Ale dlaczego robimy to potajemnie?! Dobrze, że proponują nawet skierowania do sanatoriów. Bardzo dobrze, że taka olbrzymia ilość przedsięwzięć z udziałem tak licznych gości przeprowadza się, że nasze tradycje polskie są kontynuowane. Dobrze, ze w szkołach uczą języka polskiego. Dobrze, dobrze…

I chcę się mi na cały głos powiedzieć, do kiedy my, Polacy na Białorusi, nie zrozumiemy, że dobro tylko wtedy staje się dobrem i będzie się mnożyć i rozwijać, kiedy służyć będzie jedności, a nie stanie się sposobem na kolejne podziały. Historia pewnego razu dała już nam lekcję podziałów. Wniosków nie wyciągamy? A szkoda…

Zgodzę się z propozycją, że istnieć może kilka organizacji polskich, ale wszystkie muszą mieć jednakowy status po obu stronach granicy. Nie może być bardziej dobrych lub mniej dobrych patriotów. Czym ten patriotyzm jest mierzony? Czyżby niczego nas nie nauczył Mur Berliński? A jaką ścianę my, Polacy, zamierzamy budować?

Przy ZPB mogą działać różne organizacje, działać otwarcie, nie potajemnie, działać na podstawie Statutu. Wszyscy przecież mamy jednakowe możliwości: chcesz śpiewaj, chcesz wykładaj język polski, proszę bardzo każdy ma prawo na realizację.

Świat obecnie dąży ku integracji i w tym jest przyszłość. Jaką nam przyszłość proponuje nowe kierownictwo ZPB? Mówię „nowe kierownictwo”, bo niejednokrotnie słyszałam od Józefa Łucznika, że nie będzie kandydował na stanowisko prezesa. Nie zdziwiło mnie to. Organizację zachował, problemów miał dużo. Ale ZPB dziś istnieje i za to mu wielkie dzięki. A co dalej? Rozumiem, że zgodzić się na podjęcie takiego ciężaru zdecyduje się nie każdy. Zgadzam się z Heleną Bohdan, która uważa, że na stanowisku tym powinien się znaleźć prawdziwy autorytet, który w ciągu tych 4 lat zdołał wykazać się swoją owocną działalnością. Ludzie muszą uwierzyć w niego.

Rozumiem, że przyzwyczailiśmy się do tego, że Siedziba Główna ZPB mieściła się zawsze w Grodnie. Tak Kresy Wschodnie, tak mieszka tu większość Polaków, bardziej prężnie tu działają i są liczniejsze organizacje rejonowe. Ale czym gorsze są Lida, Baranowicze, Szczuczyn, Borysów, Mińsk… A może kiedyś i w Nowogródku otwarty zostanie Dom Polski i Siedziba Główna ZPB zmieni swój adres. Proponować można wiele, ale teraz najwyższy czas, by podejmować konkretne decyzje.

Dziś Związkowi potrzebny jest kierownik, który zechce część swojej wiedzy, sił, energii, talentu, intelektu oddał organizacji. Który stał by w obronie interesów wszystkich Polaków, zjednoczył i poprowadził do przodu. Rozumiemy, że sprawa to niełatwa, trzeba mieć dużo odwagi, by dziś powiedzieć o zamiarach kandydowania. Nacisków nie unikniesz ze wszystkich storn. Ale w tym właśnie jest patriotyzm, wielka sprawa, która jest nam wszystkim tak bardzo potrzebna. Wierzę i wiem, że taka osoba w ZPB jest. Osoba, która poświęci się dla tak ciężkiej pracy i nadchodzi najwyższy czas, żeby o tym otwarcie powiedzieć. Nie ma się czego bać, kiedy pragniesz osiągną wysoki cel.

Podsumować swoje refleksje chciałbym słowami:

Przychodzisz z niczym na ten świat

I nic nie bierzesz z sobą

Pozostaw jakiś trwały ślad

Bo warto iść za tobą.

Jadwiga Łysa,
prezes Nowogródzkiego Oddziału ZPB
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »