Zdaniem redaktora
Jestem Polką, jestem Polką do szpiku kości. Uwielbiam naszą kulturę, uwielbiam nasz język, znam historię naszego narodu (co prawda nie zawsze byłam z niej dumna), uważam jednak, że bez historii nie ma przyszłości.
Nie powinna ona jednak ciążyć na dniu dzisiejszym i zawadzać budowie tolerancyjnej przyszłości. Z historii powinniśmy wyciągać wnioski, nie mniej ni więcej. Albo potrafimy to uczynić i idziemy do przodu, albo nie potrafimy i grzebiemy w przeszłości wyciągając na światło dzienne coraz to nowe fakty, a co gorsza szukamy winnych budując kolejny mur nienawiści i strachu w sercach ludzi.
Dlatego powiem szczerze, że szalenie zawiedziona byłam piątkową publikacją w gazecie „Zwiazda” na temat Karty Polaka jako instrumentu przyłączenia do Polski ziem Zachodniej Białorusi i Ukrainy. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że szukać należy tego, co nas łączy, a nie tego co nas dzieli. Dziś rozwojowi stosunków polsko-białoruskich nie powinny przeszkadzać ani 17 września, ani Katyń, ani luty 1942r., ani nawet lata powojenne i walka z AK. Mamy dziś przed sobą jako organizacja bardzo ważne zadanie, które w żadnym stopniu nie możemy bagatelizować, a mianowicie nie możemy dopuścić, aby w świadomości społeczeństwa białoruskiego po raz kolejny ukształtowany został wizerunek Polaka-wroga i przebiegłego nieprzyjaciela, a zniknął wizerunek Polaka - dobrego sąsiada, życzliwego i tolerancyjnego człowieka. Niech każdy z nas dziś odpowie sobie na pytanie, jakiej przyszłości pragnę dla swoich dzieci? Czy chcę, aby one znowu bały się przyznać do swojej polskości, jak kiedyś nasi rodzice? I chodzi tu nie tylko o podobne publikacje w mediach białoruskich, ale i o stosunek władz polskich do mniejszości polskiej na Białorusi. Przecież podziały w społeczeństwie polskim w naszym kraju po 2005r. tylko się pogłębiają i to właśnie one sprawiają, że wizerunek Polaka podupada tu „na jakości”. Dziennikarzowi Radia Europejskiego, który był u mnie w ubiegły piątek odpowiadając na pytanie, jak moim zdaniem należy podejść do zażegnania tego konfliktu? – powiedziałam, że jedynym wyjściem jest szczery i uczciwy dialog. Musimy wreszcie wszyscy zaprzestać unoszeniu się honorami, co nam – Polakom zawsze bardzo dobrze wychodziło – i uczynić krok ku jedności. Równe szanse wypowiedzenia się i przedstawienia swojej wizji powinni mieć wszyscy. Prawda zawsze leży gdzieś pośrodku, dobrze to wszyscy rozumiemy… Mam nadzieję. Przecież jestem Polką, jestem Polką do szpiku kości i nic tego nie zmieni. Nie zdołały tej polskości zadusić w moich przodkach represje stalinowskie i nie zdołają jej zniszczyć dzisiejsi politycy, dla których polskość już nic nie znaczy, którzy nawet nie potrafią dogadać się kto i jakim samolotem gdzie poleci i kto jaki wieniec gdzie będzie składał… Helena Bohdan |