Szczególnie jestem pełen uznania dla Pani osobiście za tak zdecydowaną wypowiedź w prasie i na witrynie internetowej na temat przynależności do polskiego narodu („Jestem Polką”) na Białorusi. Tą wypowiedzią potwierdziła Pani moje twierdzenie, że po wojnie prawdziwi Polacy zostali tam na Kresach, na Grodzieńszczyźnie i Wileńszczyźnie, często na marnej zrujnowanej wojną schedzie, w ubogiej chacie, w biedzie, ale ich stamtąd nikt nie wypędzał i przetrwali, żeby dobrze świadczyć o naszym narodzie i jego kulturze. Zostali, żeby wspólnie z Białorusinami w bardzo trudnych powojennych warunkach odbudowywać zniszczony totalnie wojną kraj, przyjąć narzucony im model państwa, życia, kultury nie zatracając swoich przekonań, wartości i wiary, które świadczą o przynależności do polskiego narodu. Dzisiaj mogą się chlubić, że udało im się ten kraj razem z jego narodem, który przed niespełna stu laty jeszcze nie istniał na mapach Europy i świata, uczynić znanym na całym świecie krajem i chlubić się razem z nim swoją polską kulturą, wiarą i historią. I tu nikt im nie wytyka, że są Polakami, wręcz na miarę możliwości pomaga, za to że są wiernymi obywatelami tego kraju i wspólnie z Białorusinami budują nową białoruską rzeczywistość.
Obalenie podziału w Europie, po upadku muru berlińskiego, otworzyło narodom Polski i Białorusi nadzieję i warunki do bliższych kontaktów i współpracy gospodarczej. I tak rzeczywiście było. Pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku my Polacy z Ełku odbywaliśmy corocznie wycieczki na Grodzieńszczyznę i Wileńszczyznę śladami polskiej historii i kultury. Do Ełku przyjeżdżały dzieci z polskich rodzin z Grodzieńszczyzny i Wileńszczyzny, żeby uczyć się polskiego języka i poznawać kraj swoich przodków. Delegacje Związku Polaków z Grodna były stałymi gośćmi na naszych konferencjach poświęconych wspólnej historii i naszym wielkim Polakom na Białorusi, którzy tę historię tworzyli. Myśmy byliśmy gośćmi spotkań ze Związkiem Polaków na Białorusi. Pięknie opisała te początki i trudne lata Związku Polaków na Białorusi na stronie internetowej pani Leonarda Rewkowska – prezes ze Słonimia. Znam dokonania tego oddziału. Na spotkaniu na Festiwalu Trzech Kultur Kanał Augustowski w Dąbrówce miałem okazję poznać ich ogromny dorobek dla zachowania polskiej pamięci i kultury na Polesiu.
I oto, kiedy wydawałoby się, że będzie lepiej, bo po zbliżeniu Polski do Europy Zachodniej i wstąpienie do Unii Europejskiej, zostały granice zniesione na zachód Europy, to okazało się, że granica muru berlińskiego została przeniesiona na wschód na granicę Polski z Białorusią. Gorzej, bo natychmiast znaleźli się „tacy”, co to podobną granicę postanowili uczynić wśród naszych rodaków na Białorusi. Postanowili część naszych rodaków z Białorusi przyłączyć do Polski wydając im „Kartę Polaka”, która się stała się przepustką dla wybranych Polaków na Białorusi, którzy są przeciwnikami obecnego państwa białoruskiego, tzn. są wrogami tego państwa i jego przywódców, a stali się tym samym przyjaciółmi niewiele znaczącej białoruskiej opozycji. Tak, więc Polacy znaleźli się w centrum walki politycznej, jaka istnieje także na Białorusi, a to grozi Związkowi Polaków na Białorusi izolacją polityczną i ograniczeniem warunków dla ich działalności.
Trudno ten krzywdzący podział naszych rodaków na Białorusi czymkolwiek tłumaczyć, a tym bardziej przenosić na Związek Polaków na Białorusi. Można tylko błagać ich samych i Boga nie dajcie się podzielić, bo to doprowadzi do utraty Waszej wiarygodności przynależności do polskiego narodu, który uważam ma swoje miejsce w Europie i świecie. Tu za rozsądny uważam głos, na łamach strony internetowej, pani Jadwigi Łysej – prezes Oddziału Nowogrodzkiego z Nowogródka, która przyszłą działalność Związku Polaków na Białorusi widzi tylko w jednym związku. Wiem, że taki pogląd reprezentuje także Józef Łucznik. Oczywiście nie może to być tylko Związek dla tych z „Kartą Polaka”, bo wtedy po Polakach na Białorusi mogą tylko zostać wspomnienia, a nam w Polsce przybędzie dalszych „wrogów”. Wiem, że wkrótce odbędzie się VII Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy Związku Polaków na Białorusi. Nie wiem, w jakiej atmosferze będzie przebiegał zjazd, ale jestem przekonany, że obecne Kierownictwo Związku, które było jego twórcą i budowniczym, a także „Młodzi gniewni” Andżeliki Borys, którym się wydaje, że to tylko oni są przyszłością Polaków na Białorusi, dojdą do porozumienia i nie będą urządzać ośmieszających Polaków demonstracji, bądź wzywać białoruską policję żeby ich ochraniała podczas obrad.
Pomyślnych i korzystnych dla Związku Polaków na Białorusi obrad życzy Wasz stary przyjaciel.
Alfons Bobowik z Ełku