Potrzeba zgody i zrozumienia PDF Drukuj Email
Autor: Ryszard Maciejkianiec   
25.12.2006.

Wybrany obrazOdpowiedzialnie będziemy kontynuować proces odrodzenia narodowego - mówi Józef Łucznik, prezes ZPB

Podczas spotkania w  październiku w Wilnie przedstawicieli polskich i polonijnych organizacji państw europejskich obecna na nim Borys w szczególnie negatywnym i niewybrednym tonie i świetle przedstawiła wszystkich tych, z którymi do niedawna współpracowała, i którzy od wielu lat i do dziś prowadzą działalność polonijną na Białorusi. Ponieważ ostatnio często staje się niedobrym zwyczajem wysłuchiwane tylko jednej strony, postanowiliśmy zapytać o zdanie i tych, którzy na dziele podjęli się odpowiedzialności za losy Polaków na Białorusi i kontynuowanie społecznej działalności w aktualnych warunkach.

 

Panie Prezesie, od roku 2005 i dotychczas głośno o wydarzeniach w środowisku polskim i rzekomych prześladowaniach Polaków na Białorusi. Jaka jest Pana ocena tych wydarzeń?
- Kampania przedwyborcza prezydenta Białorusi zaostrzyła sytuację polityczną wewnątrz kraju, a także na arenie międzynarodowej. Opozycja białoruska chciała zrealizować swe plany polityczne stwarzając rzekomy konflikt wśród „uciskanych” na Białorusi Polaków i otrzymać finansowe wsparcie z zewnątrz. Zamysł ów zakończył się fiaskiem, ponieważ położenie materialne i polityczne Polaków w naszym państwie jest takie same jak i osób innych narodowości.

W pewnym sensie, znając sytuację na Białorusi do tych wydarzeń, Polacy i Białorusini z przychylnością i życzliwie obserwowali procesy przemian w Polsce. Natomiast powyższe wydarzenia pozwoliły, naszym zdaniem, zbudować w białoruskim społeczeństwie pewne nastroje antypolskie. Jak odczuwacie dziś na sobie tę zmianę nastrojów i komu te wydarzenia, waszym zdaniem, były na rękę?
- Narody polski i białoruski potrzebują zgody i zrozumienia, chcą żyć w przyjaźni i rozwijać stosunki handlowo-gospodarcze. Nastroje w społeczeństwie w dużym stopniu tworzą media, a są, niestety, dziennikarze, którzy trzymają się zasady: „Chcesz wierz, chcesz nie wierz, a kłamać nie przeszkadzaj”. Społeczeństwo w Polsce i Polonia na świecie jest informowana o sytuacji Polaków na Białorusi jednostronnie, a podawane fakty są często bardzo dalekie od rzeczywistości. Powyższy konflikt w Związku wywołał element chuligański i przestępczy, który nic wspólnego nie ma ze Związkiem Polaków na Białorusi oraz skorumpowana grupa działaczy przy współudziale pośredników z zagranicy, udając przed opinią publiczną rzekome prześladowanie polityczne. Społeczność na Białorusi odbiera podobne wybryki jako kolejną aferę. W grę wchodzą miliony dolarów podatnika polskiego, które są wykorzystywane na cele wprowadzania w błąd opinii publicznej.
Nastroje obecnie są mieszane, a tracą na tym przede wszystkim zwykli Polacy. “Uciskanym” wypadałoby stworzyć partię polityczną, a nie wciągać w brudną grę kłamstw i pomówień organizację społeczno-kulturalną. Trudno się temu dziwić, bo ZPB ma w kraju bazę materialną i rozwiniętą strukturę, którą chciano wykorzystać we własnych interesach, sprzecznych ze statutową działalnością naszej organizacji.

W końcu października 1999 roku we Lwowie w czasie obrad prezesów polskich i polonijnych organizacji Europy były prezes ZPB i były wojskowy KGB Gawin zebrał podpisy pod listem dziękczynnym dla prezydenta Łukaszenki za troskliwą opiekę nad Polakami na Białorusi. Po kilku dniach treść tego listu była odczytana na naradzie głów państw Europy w Turcji. Zastępca Gawina,  Porzecki, miał wtedy przez wiele lat zakaz wjazd do Polski rzekomo jako współpracownik KGB. Wychowanka  Gawina Borys wyraźnie wykazywała nastroje prorządowe. Jak więc się stało, że Pana oraz młodych nauczycieli szkół polskich i dziennikarzy okrzyknięto proreżimowymi i prołukaszenkowskimi, a Gawina, Porzeckiego i Borys - wręcz ideowymi bojownikami o wolność i demokrację?
- Wymienione przez Pana osoby przyczyniły się do zahamowania porywu patriotycznego Polaków na Białorusi, przeszkadzają nam w kontaktach z Macierzą. Postawiły swoje interesy osobiste ponad społecznymi, niosą zakłamanie, podają informację wręcz szkodliwą, często celowo, by skompromitować organizację.
Obecnie rząd RP wobec setek Polaków na Białorusi stosuje terror polityczny, zakazuje wjazdu do Macierzy. Na granicy działaczom ZPB wydawane są hańbiące dokumenty ze słowami: “Niebezpieczny dla państwa polskiego ze względu na zagrożenie dla obronności lub bezpieczeństwa państwa...” Do tej kategorii zaliczeni zostali nawet kombatanci, Sybiracy, dyrektorzy szkół z polskim językiem nauczania, nauczyciele języka polskiego, redaktorzy i dziennikarze polskich czasopism, sportowcy, turyści, pielgrzymi itd.
Minął Dzień Zaduszny, a konsulaty polskie nie wydały wiz tym, którzy chcieli odwiedzić w Polsce groby swych bliskich i zapalić na nich znicze. To wszystko jest niewytłumaczalne, nieludzkie, ubliżające naszej godności Polaka i człowieka. Byli ministrowie i obecna pani minister spraw zagranicznych uzasadniają taki stosunek do Polaków na Białorusi artykułem 48 ust. 1 pkt. 1, Dz. U. Nr 128 par. 1175 itd. Widocznie zapominają, że nas, Polaków na Białorusi, wymienione ustawy nie dotyczą. Jesteśmy Polakami, ale obywatelami Białorusi, odradzamy tożsamość narodową, tradycje, sprzyjamy nauczaniu języka polskiego, historii i kultury, w hymnie naszym są słowa: “Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród...”.
 W ostatnim czasie w Polsce na porządku dziennym jest “odkrywanie teczek”, może więc i nasza sprawa zostanie niedługo rozwiązana. Trudno wyobrazić sobie, żeby Żydowi, Litwinowi czy Kenijczykowi zakazano wjazdu do kraju macierzystego. Taka decyzja rządu RP ma dalece idące skutki dla Polaków mieszkających na Białorusi. Już dziś rodzice zastanawiają się, czy posyłać swoje dzieci do szkół z polskim językiem nauczania, ponieważ nauczyciele i dyrekcja mają zakaz wjazdu do Polski, dzieciom odmawia się wyjazdów na wakacje i wycieczek do Polski tylko dlatego, że rodzice, babcia lub dziadek jest w Związku Polaków, sportowcom nie wydają wiz na igrzyska, ponieważ KS “Batory” jest zarejestrowany przy ZPB itd., itp.
Co się tyczy wymienionych przez pana osób, to nie są one godne naszej uwagi. Nie możemy odpowiadać za ich czyny i metody postępowania, którymi całkowicie się skompromitowali, jak choćby w czasie ostatniego incydentu na granicy litewsko-białoruskiej.

A władze Białorusi - czy pozwalają Polakom na wyjazdy poza Białoruś i powrót na Białoruś?
 - Nie znamy przypadków, aby Polakom, obywatelom Białorusi, zakazywano wyjazdu za granicę czy powrotu na Białoruś. Przykład wojażów Borys poza granicami kraju świadczy o tym dobitnie.

Kiedy w roku 2000 rozbijano Związek Polaków na Litwie, opłacani przez warszawską “Wspólnotę” działacze nie ukrywali, iż robią to na wskazanie tej organizacji w celu ukrycia nadużyć, na które bezkarnie pozwalała sobie warszawska “Wspólnota” przy budowie Domu Polskiego w Wilnie. Jaka rola “Wspólnoty” w powyższych wydarzeniach, bowiem jak wynikało ze środków masowego przekazu dyrektor “Wspólnoty” Andrzej Chodkiewicz był jednym z reżyserów i dyrygentów Zjazdu Związku Polaków w Grodnie, podczas którego nastąpił podział organizacji?
- “Wspólnota Polska” w stosunku do Związku Polaków na Białorusi obrała po tych wydarzeniach pozycję nieżyczliwą. Na list dotyczący poprzednich rozliczeń gospodarczo-finansowych otrzymałem odpowiedź prof. Andrzeja Stelmachowskiego “ze względu na jego treść i ton - zwracam”. Z tej postawy “Wspólnoty” wynika, że jest jej obojętny los domów polskich i szkół polskich na Białorusi, już nie wspomnę o działaczach ZPB, którzy nie stali się marionetkami w brudnych rękach awanturników. Związek ma ponad 100 oddziałów w kraju, realizuje aktywną działalność statutową, wychodząc z własnych możliwości finansowych, bez wsparcia “Wspólnoty”.
Aktywna działalność kulturalno-oświatowa prowadzona jest w domach polskich, języka polskiego w różnych formach uczy się ponad 20 tys. osób, w ciągu roku przeprowadziliśmy kilkadziesiąt przedsięwzięć sportowych, liczne konkursy, festiwale. Zorganizowane przez nas Dni Kultury Polskiej pozwalają nam planować na najbliższe lata ogłoszenie “Roku Kultury Polskiej na Białorusi”. Mimo napadów i oczerniania nas w środkach masowego przekazu podjęliśmy się trudnego dzieła i wielkiej odpowiedzialności kontynuowania pracy u podstaw w celu zachowania ciągłości procesu odrodzenia narodowego. I z tej drogi nie zejdziemy.

W okresie władzy sowieckiej, kiedy Polacy na Białorusi mieli utrudniony kontakt z Polską, korzystali w wielu wypadkach z kontaktów z Litwą, z Polakami na Litwie, bardzo wielu z nich w tym czasie przybyło na Litwę i na zawsze związało swoje losy z naszym krajem. Może więc i dziś, kiedy władze sąsiedniej Polski na wzór minionej epoki uniemożliwiają wjazd na swoje terytorium, a tym samym i do dalszych krajów Unii Europejskiej, i odwiedzanie grobów rodzinnych - warto częściej odwiedzać Litwę i nawiązywać kontakt z polskim społeczeństwem, polskimi szkołami, zespołami i organizacjami na Litwie? Tym bardziej, iż wszyscy razem mieszkamy na terytorium historycznego Wielkiego Księstwa Litewskiego, a Litwa jest również członkiem Unii Europejskiej.

- Dziękuję za zaproszenie do współpracy. W miarę możliwości postaramy się z tego skorzystać.
Wywiad za pośrednictwem Internetu
przeprowadził Ryszard Maciejkianiec, redaktor naczelny “naszego czasu”

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »