Prosto z serca PDF Drukuj Email
Autor: Tatiana ZALESKA   
17.04.2007.
Wiktor JadkowskiPoezja to uczucia i przeżycia
Sopoćkinie to znana miejscowość niedaleko Grodna, która ma ciekawą historię i wielu utalentowanych mieszkańców. Nie tak dawno drukowaliśmy wiersze uczennicy tej szkoły Anny Ignatowicz, a dzisiaj przedstawiamy Czytelnikom jeszcze jednego poetę z tego miasteczka.
Wiktor Jadkowski urodził się w Sopoćkiniach. Język polski, tradycje i obyczaje polskie, wiara katolicka towarzyszą mu na drodze życiowej dzięki rodzicom i dziadkom. Polskiego uczył się w Sopoćkińskiej Szkole Średniej, gdzie miał kilku nauczycieli. Potem - studia: rok zerówki w Łodzi i cztery lata na polonistyce Uniwersytetu Warszawskiego. Po przerwie z powodów osobistych znów powraca do ulubionej polonistyki na studia zaoczne.

Mianowicie na łamach gazety studenckiej na uniwersytecie ujrzały światło dzienne pierwsze jego utwory. „Czas od czasu piszę, trochę więcej czy mniej - mówi Wiktor Jadkowski. - Często przychodziłem do biblioteki w siedzibie Związku Polaków, a tym razem zdecydowałem się wstąpić do redakcji i przynieść swoje wiersze...”

Pierwsze wiersze napisał w języku rosyjskim będąc uczniem w klasach 5-6: “Byłem wtedy szczęśliwy i w tej sytuacji powstały pierwsze wiersze - wspomina. - Zostaną one w pamięci na całe życie. Pisanie wierszy to cud. To jak w Piśmie Świętym - “Słowo stało się ciałem”. Po 10-15 latach powróciłem do pisania”.

To, że wcześnie już zaczynał rymować i układać wiersze, w pewnym stopniu zawdzięcza ojcu, który nauczył go czytać, kiedy miał 3,5 roku. Tak zaczęła się przygoda z literaturą. Sprzyjająca twórcza atmosfera panowała, jak wspomina, na zajęciach z literatury polskiej w szkole, kiedy mieli możliwość oglądania ekranizacji utworów polskich. Powstawała aura, która budziła wyobraźnię dziecięcą i młodzieńczą.

“Zamiłowanie poezją? Nie wiem skąd to - zastanawia się. - Czasem mam chęć napisania czegoś. Czasem potrzebuję, aby poukładać słowa w układankę - wtedy  słowa mają jakiś sens. Mam trochę wierszy, ale dużo wierszy zgubiłem - podczas przeprowadzek z akademika do akademika, wyjazdów...”

Jak mówi, łatwiej się pisze o uczuciach, a najtrudniej - o naturze, o przyrodzie. Aby pisać, zagląda wewnątrz siebie i tam czerpie obrazy, dobiera odpowiednie słowa. Na co dzień poezja jest jakby pisaniem dziennika, tylko pisze się wierszami i nie o wydarzeniach, a o wrażeniach. Uczucia wylewają się na papier.

“Kto czyta moje wiersze jako pierwszy? Teraz to moja dziewczyna - przyznaje się Wiktor. - Chociaż ona tylko uczy się polskiego. A do tego - moi przyjaciele z Polski, z którymi kontaktuję się przez Internet. Niedawno kolega zaproponował zamieścić w Internecie mój poemat w stylu s/f dla wąskiego kręgu miłośników tego gatunku”. W jego wierszach są tematy młodości i popełnionych błędów, a także tematy religijne. Wątki śmierci, krzyża, nadziei, nieszczęśliwej miłości, młodości i wolności przeplatają się w utworach młodego poety.

Ulubieni autorzy to angielski Wiliam Blake oraz poeci i pisarze polscy z okresu Młodej Polski. Teraz czyta i na nowo dla siebie odkrywa “Kwiaty polskie” Juliana Tuwima.

 Jest wrażliwy i dużo oczekuje od publikacji swoich utworów: albo pisać dalej, albo poprzestać na tym. “Nie wszyscy bliscy wiedzą, że piszę - mówi Wiktor. - Będzie to dla nich niespodzianka”.

Życzymy młodemu poecie z Sopoćkiń odwagi, wiary we własne siły i lekkiego pióra w poetyckim opisywaniu swoich uczuć.
A Czytelników, kto też ma wiersze w swojej szufladzie, zapraszamy do podzielenia się z redakcją Głosu swoimi utworami.

Tatiana ZALESKA,
fot. autora

Wiktor Jadkowski

Lubię słuchać, jak wiatr szumi
Światło często dźwięk wydaje
Drzewa rosną, pachną kwiaty
Złodziej w dzień śpi, nocą wstaje

Księżyc ma Małego Księcia
Róża krwawa, bo wiadomo
Kocem się przykrywam w kratki
Lubię kawę słodzić słono.

Tyka zegar, budzik dzwoni
Cztery ściany, wilczur wyje
Czysta kartka, drzwi zamknięte
Wolni tylko włóczykije.

***

W ciemnym strachu zimną ręką dotknę czoła,
by swe ciało w Święty Krzyż owinąć przeźroczystą nicią
leżącego ponad wszystkim, co się dotąd stało,
jakby tego wciąż mi było mało.
Jak zapomnieć o tym, że się kiedyś urodziłem,
przyczyniając matce ból wyrodek jeszcze jeden światło
śmierci ujrzał,
by ze świeczką marzeń i z swym krzyżem obowiązków
żyłem
i zgarbiony szedłem tak z koroną z cierni życia do
mogiły,
by zapomnieć, przestać cierpieć i pochować wszystkie
łzy wylane
jak naczynie puste i nie warte nic, gdy w proch się
stłoczę,
jest od razu zapomniane.

***

        Krwawi łzami Karolina
        Wężem kusi z pętlą lina
        Dobrze będzie, siostra ma,
        Wskakuj w pętlę, pij do dna.

        Ściska spokój Karolinę
        Chwyta chłodną dłonią linę
        Owiń szyję, siostro ma,
        Wypij wolność, pij do dna.

***

Wyłuszczyłem się na świat
nadziej płodem, dzielny chwat
Już mi drogę pokazują,
Żebym zuchem rósł bez wad.
Rosnę więc, lecz ja to Ja:
Wolność kusi, łapie, pcha
Kroczę traktem obfitości
Pełne żagle wiatr mój gna.

***

    Jeszcze możesz czuć i słyszeć
    widzieć wszystko, co się dzieje
    serce w lód zakute młode
    poszukuje wciąż nadzieji
    brzytwy dłoń naprawia ciało
    pieści, głaszcze i się śmieje
    i nadgarstek lepką cieczą
    czerwień łez na ziemię leje.

***

Leżę na dnie morza z trawy
oglądam nagim ciałem gwiazdy
obudzę się rosą poranną obmyty
jeszcze martwe ciało me ma rany.

    Nie mogę otworzyć swych oczu,
    Lecz słyszę jak wiatr szumi pieśni
    I czuję, że księżyc się pali
    i zimno, i świat wciąż się wali.

Mówiłem i nie rozumieli
wracałem nie raz - nie poznali
obudzę się rosą obmyty,
a wtedy niech ziemia się spali.

***

Never seek to tell the love. W. Blake. (tłumaczenie)

Nigdy nie szukaj, jak kocham powiedzieć.
Miłości się nie da wyrazić słów pyłem
Zapytaj u wiatru, co tańczy z burzami
Podąża gdzieś ciągle, rozpływa się w dymie.

Nie raz już mówiłem miłości swej kocham
Swe całe jej serce zranione oddałem
Zatrzęsła się zimno w chłód lęków przybrana
Wtem miłość się stała od razu niechciana.

Gdy tylko odeszła ma miłość ode mnie
Podróżnik zraniony z nadzieją się zjawił
I tańcząc z burzami, rozpłynął się w dymie
A z jego oddechem ma miłość szła dalej.

 
następny artykuł »